czwartek, 8 sierpnia 2013

ISANA Bodycreme Sheabutter & Kakao - niezbędnik :)

Wcale nie przesadzam. Krem do ciała z masłem shea i kakao to produkt kompleksowy. Lubi go moja skóra, lubią włosy a i nos nie pogardzi obłędnym zapachem, w którym wyczuwam cudowne kakao i kokos.



 *Opis ogólny
 krem znajduje się w prostym, 500mililtrowym opakowaniu z zakrętką. Ciężkie to niemiłosiernie a i denerwuje duża ilość kremu wędrującego pod długie paznokcie, nie ma to jak pompka ale ok, nie czepiam się już, nie powinnam






*Skład




miałam być grzeczna ale ten alkohol... :(  Coś musi konserwować, alkohol > metyl,etyl,propyl,butyl-paraben, wybaczone

warte uwagi:
gliceryna(#2 w składzie) ma za zadanie "pilnować" wody w skórze
olejek kokosowy(#5) działa antybakteryjnie i uelastycznia
maslo shea(#8) silnie regeneruje
panthenol(#9) łagodzi podrażnienia
wosk carnauba(#10) natłuszcza
masło kakaowe(#11) uelastycznia, nawilża i regeneruje(wróg rozstępów!)
witamina E(#17) zwalcza wolne rodniki







 *Konsystencja

 Nie pokażę na ręku bo już nie bardzo jest co wyjmować :D DO ROSSMANNA MARSZ!


*Moja opinia
Jak już wspomniałam kremu możemy używać do wielu czynności pielęgnacyjnych. Przede wszystkim jest to dobry nawilżacz do ciała(nie próbowałam używać na twarz ze względu na kilka składników komedogennych), cudotwórcza maska do włosów, krem do golenia nóg etc etc :) Skład mimo kilku nieprzyjaznych substancji ma dużo dobroczynnych składników, które zdecydowanie przewyższają wcześniej wspomniane. Cena śmiesznie niska w stosunku do jakości - niecałe 7zł na promocji.



Jak najbardziej polecam leniuchom, kobitkom ekonomicznym i pozostałym ;)



piątek, 7 grudnia 2012

Body Arabica, balsam brązujący od Lirene

Jest to mój pierwszy taki kosmetyk. Mój i tylko mój; wcześniej podkradałam samoopalacze mamie gdyż potrzebowałam ich naprawdę sporadycznie. Nie jest też tak, że teraz ładuję go na siebie tonę i błagalnie wypatruję kiedy przeistoczę się w mieszkankę Konga :) Nakładam 1-2 razy na tydzień by mieć delikatnie ozłoconą skórę, jest fajnie.

Słowo producenta
Balsam brązujący Lirene Body Arabica to prawdziwy kawowy deser do codziennej pielęgnacji ciała. Stopniowo tworzy naturalną i delikatną opaleniznę, a specjalnie dobrane składniki zapewniają ucztę skórze.
Bogata w olej z karotki i specjalny składnik samoopalający formuła, wzmacnia naturalny kolor skóry, nadając efekt naturalnej opalenizny. Specjalnie opracowany kompleks Slim, oparty na ekstrakcie z ziaren kawy arabskiej i ostrokrzewu paragwajskiego, wyszczupla i ujędrnia skórę, a zawarta witamina E dba o odpowiednie nawilżenie i kondycję skóry.
Dostępny w dwóch wersjach:
- Cafe Latte (do jasnej karnacji)
- Cafe Mocha (do ciemnej karnacji)




 Batonika wspomaga Rupek :)



*Opis ogólny
balsam znajduje się w bardzo ładnej, karmelowej butelce, z której dość wygodnie się go wydobywa.





*Skład(ciemna karnacja)
Aqua, Paraffinum Liquidum, Ceteareth 20, Glycerin, Dihydroxyacetone, Cetearyl Alcohol, Glyceryl Stearate SE, Sodium Acrylate/Sodium Acryloyldimethyl Taurate Copolymer, Isohexadecane, Polysorbate 80, Panthenol, Citric Acid, Allantoin, Tocopheryl Acetate, Glycin Soya (Soybean) Oil, Ilex Paraguariensis Leaf Extract, Butylene Glycol, Coffea Arabica Seed Extract, PEG-60 Almond Glycerides, Cetyl Hydroxyethylcellulose, Beta-Carotene, Daucus Carota Saliva (Carrot) Extract, Tocopherol, Phenoxyethanol, Methylparaben, Ethylparaben, Propylparaben, Butylparaben, Parfum.


Trochę odraża, prawda? Parafina, cały zestaw parabenów, wysoko alkohol w odróżnieniu do ekstraktów. No ale nic, przecierpimy :)


*Konsystencja
 w sam raz, ani za gęsty ani za rzadki, dobrze się rozprowadza, tu bez zastrzeżeń.



*Moja opinia
  jedyne co mazidło robi to rzeczywiście pięknie, równomiernie brązuje. Na brązowo. Naprawdę. Bez pomarańczowych refleksów(nie wiem jednak jak jest w przypadku wersji do jasnej karnacji). Zapomnieć jednak możemy o super-nawilżeniu; osobiście zanim nałożę balsam oczywiście robię peeling by zapobiec smugom i smaruję ciało dobrym nawilżaczem(cóż, moja skóra jest wymagająca nie tylko na twarzy). Nie zauważyłam też ujędrnienia bo jak już wspomniałam - balsamu używam regularnie ale rzadko. Na jego plus działa bardzo ładny kawowy zapach i niska cena, kupiłam za ok.13 złotych :)

środa, 5 grudnia 2012

Powitanie na bogato - płyn micelarny Bourjois

Zdecydowanej większości znany i przez tę zdecydowaną większość na pewno lubiany kosmetyk. Ba! ów demakijażer został nawet Kosmetykiem Wszech Czasów słynnego wizaz.pl.

Przedstawia - kot Baton :)



*Opis ogólny
płyn zamknięty jest w poręcznej, dużej(250ml) i przezroczysto-różowej butelce, która doskonale pokazuje ubytek kosmetyku.
gdyby ktoś miał kłopot z odczytaniem :) -> "Działa oczyszczająco i łagodząco na skórę. Hipoalergiczna, bezzapachowa i bezalkoholowa. Testowana na osobach o wrażliwej skórze i wrażliwych oczach."

*Skład
 Aqua, Glycerin, Peg-7 Glyceryl Cocoate, Poloxamer 184, Coco-Glucoside, Phenoxyethanol, Tetrasodium Edta, Sodium Methylparaben, Citric Acid, Propylene Glycol, Bht, Nymphaea Alba Root Extract

 *Moja opinia
jako posiadaczka wrażliwej, skłonnej do podrażnień skóry preparat polubiłam(świadczyć o tym mogą 4 zużyte opakowania) jednak zadurzona w nim nie jestem(choć nie mówię, że do niego nie wrócę bo na to się zapowiada :D).
- produkt w baaardzo przystępnej cenie, na rossmannowej promocji można go zdobyć za cenę ledwo przekraczającą 10zł normalnie kosztuje coś w granicach 12-13
- ładnie zmywa makijaż niewodoodporny(takiego używam), wystarczają 2 płatki(podkład + tusz)
- na wielki plus zasługuje brak ściągania skóry, jest ona nawet w sposób delikatny nawilżona
- ogólnie dostępny
- dostatecznie wydajny
- doprowadza do szybkiego gojenia się przetartych nim wyprysków, super sprawa

Haaa, aczkolwiek nawet produkt z +200 hitowymi opiniami na KWC ma swe wady.

- może nie pali skóry jak przesycone alkoholami i aromatami płyny/mleczka/toniki ale po jego użyciu buzia mi się zaczerwienia a muszę dodać, że pocieram twarz płatkami bardzo leciutko
- nie zauważyłam łagodzenia podrażnień


Mimo wszystko raczej kupię; oceniam go na czwóreczkę :)