Jest to mój pierwszy taki kosmetyk. Mój i tylko mój; wcześniej podkradałam samoopalacze mamie gdyż potrzebowałam ich naprawdę sporadycznie. Nie jest też tak, że teraz ładuję go na siebie tonę i błagalnie wypatruję kiedy przeistoczę się w mieszkankę Konga :) Nakładam 1-2 razy na tydzień by mieć delikatnie ozłoconą skórę, jest fajnie.
Słowo producenta
Balsam brązujący Lirene Body Arabica to prawdziwy kawowy deser do
codziennej pielęgnacji ciała. Stopniowo tworzy naturalną i delikatną
opaleniznę, a specjalnie dobrane składniki zapewniają ucztę skórze.
Bogata w olej z karotki i specjalny składnik samoopalający formuła,
wzmacnia naturalny kolor skóry, nadając efekt naturalnej opalenizny.
Specjalnie opracowany kompleks Slim, oparty na ekstrakcie z ziaren kawy
arabskiej i ostrokrzewu paragwajskiego, wyszczupla i ujędrnia skórę, a
zawarta witamina E dba o odpowiednie nawilżenie i kondycję skóry.
Dostępny w dwóch wersjach:
- Cafe Latte (do jasnej karnacji)
- Cafe Mocha (do ciemnej karnacji)
Batonika wspomaga Rupek :)
*Opis ogólny
balsam znajduje się w bardzo ładnej, karmelowej butelce, z której dość wygodnie się go wydobywa.
*Skład(ciemna karnacja)
Aqua, Paraffinum Liquidum, Ceteareth 20, Glycerin, Dihydroxyacetone,
Cetearyl Alcohol, Glyceryl Stearate SE, Sodium Acrylate/Sodium
Acryloyldimethyl Taurate Copolymer, Isohexadecane, Polysorbate 80,
Panthenol, Citric Acid, Allantoin, Tocopheryl Acetate, Glycin Soya
(Soybean) Oil, Ilex Paraguariensis Leaf Extract, Butylene Glycol, Coffea
Arabica Seed Extract, PEG-60 Almond Glycerides, Cetyl
Hydroxyethylcellulose, Beta-Carotene, Daucus Carota Saliva (Carrot)
Extract, Tocopherol, Phenoxyethanol, Methylparaben, Ethylparaben,
Propylparaben, Butylparaben, Parfum.
Trochę odraża, prawda? Parafina, cały zestaw parabenów, wysoko alkohol w odróżnieniu do ekstraktów. No ale nic, przecierpimy :)
*Konsystencja
w sam raz, ani za gęsty ani za rzadki, dobrze się rozprowadza, tu bez zastrzeżeń.
*Moja opinia
jedyne co mazidło robi to rzeczywiście pięknie, równomiernie brązuje. Na brązowo. Naprawdę. Bez pomarańczowych refleksów(nie wiem jednak jak jest w przypadku wersji do jasnej karnacji). Zapomnieć jednak możemy o super-nawilżeniu; osobiście zanim nałożę balsam oczywiście robię peeling by zapobiec smugom i smaruję ciało dobrym nawilżaczem(cóż, moja skóra jest wymagająca nie tylko na twarzy). Nie zauważyłam też ujędrnienia bo jak już wspomniałam - balsamu używam regularnie ale rzadko. Na jego plus działa bardzo ładny kawowy zapach i niska cena, kupiłam za ok.13 złotych :)
Ja najbardziej lubię samoopalacz sublime bronze L'oreal ;) ale tylko i wyłącznie dla brunetek. Wszyscy wiemy, że samoopalacze dla blondynek są w kolorze marchwi ;P
OdpowiedzUsuń